MIASTO GOSPODARZ EUROVOLLEYBALL2017 - Szczecin.

Spośród czterech miast które w przyszłym roku będą gościć siatkarzy na Euro2017, najmniejsza hala znajduje się w Szczecinie, gdzie swoje mecze będą rozgrywać Włosi, Niemcy, Słowacy i Czesi. Hala Arena Szczecin inaczej zwana Azoty Areną jest dość młodym obiektem, w tym roku skończyła "dwa latka".
Jak wiecie w tamtym roku w maju miałyśmy przyjemność być na charytatywnym Meczu Gwiazd, który odbywał się w Szczecinie

 Przyjrzałyśmy się oczywiście obiektowi i terenowi przed.
Dużym plusem hali jest dość spory parking, który jak na pojemność hali ( ponad 7 tysięcy ) jest naprawdę duży. Hala znajduje się w otoczeniu osiedl mieszkaniowych podobnie do gdańsko-sopockiej Ergo Areny. Jadąc na hale komunikacją miejską odnosi się wrażenie, że jest to raczej strefa oddalona od centrum. Tylko Ślązacy pozwolili sobie na "fanaberie" wspaniały pomysł w postaci Spodka w centrum miasta i chwała im za to.
 Będąc w maju na meczu bardzo obie zmarzłyśmy na hali. (klima jest lepsza niż w Atlas Arenie i Spodku).




Rozstawienie trybun pozwala na swobodne przemieszczanie się między sektorami (co jest utrudnione np. w Ergo Arenie, kilka pięter gdzie czasem po prostu trzeba się dostać wyżej windą). Nie ma dużej różnicy wysokościowej między coraz wyższymi rzędami trybun (tak jak jest w Atlas Arenie) i trybuny zaczynają się tuż tuż  boiska co jest plusem, bo pozwala naprawdę z "bliska" oglądać mecz.
Ogólnie jak na rozmiary hala zupełnie spełnia moje oczekiwania, kolor przypomina mi centrum handlowe Arkadia w Warszawie.
Mam nadzieję, że władze Szczecina wykorzystają Euro2017 na to by w przyszłości organizować większą ilość meczów międzynarodowych.
A to nasz "daily vlog" który nigdy nie ukazał się na naszym kanale yt:
video
Tak tak, plotę trzy po trzy. :D
A Wy byliście już na Azoty Arena??? Jak wrażenia?

Pozdrawiam
Roja

Bartosz Kurek - siatkarz, który zadrwił z innych?

Zapewne bardzo się cieszycie z faktu, iż ostatnio pojawia się tu sporo postów, a to znak, że powoli wracamy do tego blogowego świata. Z mojej strony mogę dodać iż niebawem pojawi się tu krótka "historia" o człowieku, który zmienił żeńską siatkówkę,  a i Roja też tworzy dla Was coś specjalnego :)

Bartosz Kurek, nikomu nie trzeba przedstawiać tego siatkarza, jeden z najlepszych zawodników na świecie, lider polskiej reprezentacji, Mistrz Polski ze Skrą Bełchatów, zdobywca Pucharu Polski i medalista najbardziej prestiżowych rozgrywek w siatkówce, Ligi Mistrzów, klubowy wicemistrz świata i Mistrz Europy, tryumfator Ligi Światowej, o nagrodach indywidualnych nie będę pisać,  bo zabrakłoby mi miejsca. Grał w lidze rosyjskiej i włoskiej, które uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, a ostatni sezon miał spędzić w lidze japońskiej.  Miał, ponieważ  rozwiązał kontrakt z klubem z kraju kwitnącej wiśni, i zamiast polecieć do Japonii, został w Polsce i najbliższy sezon spędzi w PGE Skra Bełchatów, w klubie z  którego  wyjeżdżał 4 lata temu na podbój parkietów najlepszych lig świata. Od kliku dni tą wiadomością żyje cały siatkarski świat, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oświadczenie wydane przez samego siatkarza, w którym mówi o zmęczeniu i wypaleniu zawodowym. 

Wszystko zaczęło się kilka dni temu, media obiegła wiadomość, że Bartek rozwiązał kontrakt z nowym klubem, a jedynym komentarzem zawodnika  do całej sytuacji było wydane oświadczenie. Od tego momentu wszyscy zaczęli się zastanawiać, gdzie będzie grać Bartek, jak już wróci do treningów, te wątpliwości rozwiał prezes Skry, Konrad Piechocki, informując na antenie Polsatu Sport, o popisaniu przez Kurka kontraktu ze Skrą. Wtedy to padła na siatkarza fala krytyki, zarzucano mu, że zadrwił z innych, z kibiców, a przede wszystkim z nowego klubu, który wiązał z nim duże nadzieje, a wydane oświadczenie w obliczu szybkiego powrotu do treningów było tylko ściemą i kpiną. Pojawiło się też sporo niechlubnych artykułów, jeden z nich został umieszczony na łamach bardzo znanej gazety.  Osobiście bardzo ceniłam sobie fachowość autora, w tym przypadku jednak  nie zgadzam się z opinią tego Pana, ale jak ogólnie wiadomo, każdy ma prawo do własnego zdania. 





To tyle, jeśli chodzi o doniesienia medialne. Ja osobiście bardzo się cieszę z powrotu Bartka do Bełchatowa. Skrę bardzo lubię, to jest mój ukochany klub, a Kurek to jeden z moich ulubionych siatkarzy, więc siłą rzeczy jestem zadowolona z jego powrotu. Nie wszyscy się jednak cieszą z takiego przebiegu sytuacji. Jak zawsze, jedni będą przeciwko, inni staną po stronie zawodnika. Ja uważam, że Bartek podjął słuszną decyzję o powrocie do polskiej ligi, czy potrzebne było to całe oświadczenie, nie wiem, może gdyby nie ono, inaczej oceniane byłoby jego postępowanie w mediach, a tak przypięto mu łatkę "gwizadki", która myśli, że wszystko jej wolno, a panujące zasady jej nie dotyczą i można je zmienić. 

Teraz już nie ma co się zastanawiać co by było gdyby, i takie dywagacje nie mają najmniejszego sensu. Nikt tak na prawdę nie wie jak było, i może jedni poczują się oszukani, inni będą  szczęśliwi, to jedno jest pewne, cała ta sytuacja podzieli kibiców na tych, którzy będą po jego stronie, i tych, którzy będą krytycznie oceniać jego decyzję. Może nie do końca wszystko przebiegło zgodnie z planami siatkarza, i burza, która powstała w mediach była niezamierzonym efektem, ale trzeba przyznać, że nie przysporzyło to Bartkowi nowych sympatyków. Ja życzę mu szybkiego powrotu na boisko i Mistrzostwa Polski ze Skrą, a także tryumfu w Lidze Mistrzów. 

Pozdrawiam,
Mili :)







Co jest grane? czyli 15 sekund snapa.

                     Królem siatkarskiego YT był Krzysztof Ignaczak, to on jako pierwszy udowodnił że kontakt z kibicami wychodzi po za schemat tradycyjnego spotkania na meczu. Potem było i jest nadal słynne Kadziu Projekt, które równie jak Igłą Szyte polubili polscy fani. Mniej doceniony był program Bartmana czyli ZibiCam.
                    Prawdziwy bum zaczął się w tym roku. Krótkie ujęcia nagrywane na żywo, których żywotność trwa 24 godziny stają się coraz popularniejsze. Niby 15 sekund ale jak wiele można pokazać. Skrzaty z Bełchatowa pokazują swoje wyjazdy, jak trenują na hali itp. Księciem Snapchata stał się wsród siatkarzy Andrzej Wrona którego filmiki z Lambo w roli głównej są w stanie rozczulić każdego. Giba natomiast wspaniale "zrelacjonował" swój pobyt w Polsce, dzięki czemu wiedzieliśmy gdzie i kiedy jest w danym miejscu.
Mamy nadzieję że coraz więcej siatkarzy będzie używało tego komunikatora by nawiązać kontakt z fanami, jeśli jeszcze nas nie oglądacie to wbijajcie na naszego snapchata zpasjizmilosci. Możecie tam znaleźć m.in. o tym jak powstają posty, jak wyglądają nasze delegacje i jak walczę z edytorem filmów.
A poza tym podajemy Wam listę siatkarzy snapowiczów. Jeśli kogoś Wam tu brakuje to wpisujcie nazwy w komentarzach.
 Wrona Kracze
PGE Skra Bełchatów
mateuszbieniek
Karol Kłos
Giba 7
pawel_z30
Pit Nowakowski
wladeczek 
Pozdrawiam
Roja


Krzysztof Ignaczak - nie tylko libero.

                Krzysztofa Ignaczaka nie trzeba nikomu przedstawiać, jest po prostu za życia LEGENDĄ polskiej siatkówki. Człowiek orkiestra (imał się różnych prac od kamerzysty za dwa trzysta po projektanta ubrań) o olbrzymim poczuciu humoru i otwartości do kibiców (fani potrafili się odwdzięczyć i stworzyli filmik z podziękowaniami dla Igły, który niezwykle go wzruszył) zawiesił nie dawno "buty na kołek", mówiąc zawodowemu graniu "DOŚĆ". A prywatnie - mój ulubiony libero, który świat siatkówki pokazywał z własnej perspektywy.
 Wiele jesteśmy Mu wdzięczni, bo to dzięki Niemu zobaczyliśmy taniec i usłyszeliśmy śpiew Winiara, mogliśmy przekonać się na własne oczy ile potrafią zjeść siatkarze w japońskiej restauracji, przyglądaliśmy się każdej kropli potu wylanej w spalskich lasach, mogliśmy być świadkami tego co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata w 2014 roku oczami tego niezwykłego siatkarza. 
Nie wątpliwie Krzysztof Ignaczak zawsze był barwną postacią w reprezentacji Polski. Może nie którzy mają do niego jakieś uwagi, ale ja osobiście uwielbiałam obserwować jak grał. Jest nie zwykle towarzyskim i ciepłym facetem. Miałam przyjemność oglądać mecze z udziałem Igły i zawsze emanowała z niego energia. Człowiek dynamit. Gdy dowiedziałam się o zakończeniu kariery sportowej przez naszego bohatera, poczułam smutek... Przede wszystkim  pewnie z tego samego powodu co Wy, a mianowicie że go już więcej nie ujrzę na boisku. 
 Został facebook,twitter,yt, instagram i strona internetowa prowadzone przez szalonego Ignaczaka który pokazuje że na emeryturze wcale nie jest tak łatwo... A o zajęcie dla człowieka o milionach zdolności nie jest trudno.
My oczekujemy już z niecierpliwością kolejnych projektów z udziałem Igły. A książkę wykupimy w całym nakładzie! Bo kto bogatemu zabroni?! no kto?
Tymczasem uzbrajamy się w cierpliwość i czekamy na kolejne mecze i "granie" Krzyśka tym razem prosto do mikrofonu i naszych uszu...
Kto wie, co jeszcze "uszyje" Krzysztof Ignaczak, na pewno warto czekać na kolejne poczynania naszego wspaniałego libero.
Wybrałam z naszego foto archiwum kilka zdjęć. Miłego oglądania. 
A dla Was: kim był/jest/będzie Krzysztof Ignaczak?


Wciąż tęskniąca za "16"
Roja

Ps. Igła będzie niebawem po raz drugi gościem w kawalerce Łukasza Jakóbiaka. Już dziś zapraszamy na kanał 20m2, a kto nie oglądał warto przypomnieć sobie pierwszy wywiad.






Tanie(?) to podróżowanie na mecze, czyli wyprawa do Katowic....

Na początku bardzo chciałabym Was przeprosić, że tak długo nas tu nie nie było, ale niestety pochłonęły nas obowiązki życia codziennego :(




Ostatnio na naszym blogu pojawia się sporo postów dotyczących taniego (?) podróżowania na mecze, sporo jest tych fantastycznych spotkań, na których nas nie może oczywiście zabraknąć, tak też było tym razem. W katowickim Spodku odbyło się oficjalne pożegnanie Pawła Zagumnego z  reprezentacją Polski, jako że Pawła kochamy i uwielbiamy,  dlatego musiałyśmy tam pojechać. Do tego na boisku pojawiła się cała plejada gwiazd, nie tylko polskiej, ale również światowej siatkówki, z Mariuszem Wlazłym i Giba na czele :) Także można powiedzieć, że na boisku mieliśmy istny kalejdoskop gwiazd :)

Jak sama nazwa posta sugeruje staramy się Wam pokazać, że nie zawsze wyprawa na mecz ukochanej dyscypliny sportowej  musi się wiązać z dużymi kosztami, tak też było i tym razem :) Może dla jednych z Was cena za bilet na mecz wyda się dosyć dużą kwotą, ale były również dostępne bilety w niższej cenie, myślę, że każdy znalazłby coś dla siebie.

Jeśli chodzi o wyprawę do Katowic, to koszt jednodniowej eskapady do mekki polskiej siatkówki nie przekroczył 250,00  zł.  Bilety na mecz do kupienia były już dostępne od 3 sierpnia, my nie chcąc przegapić swojej szansy zakupiłyśmy je już w pierwszym dniu sprzedaży. Dostępne były w kilku wariantach, a ich ceny zaczynały się od 50 zł (tak przynajmniej mi się wydaje), kończyły na 150 zł. Mając świadomość, że taki mecz zdarza się raz na jakiś czas, postawiłyśmy na zakup wejściówek za 150 zł, wiem trochę szaleństwo:)  W Katowicach nie planowałyśmy noclegu, więc odszedł nam dodatkowy koszt. Jak już kupiłyśmy bilety na mecz, do rozwiązania pozostała kwestia transportu, tym razem postawiłyśmy na transport mieszany.  Do Katowic pojechałyśmy PKP, zaś  w drodze powrotnej skorzystałyśmy z usług Polskiego Busa, z uwagi  na fakt, że nie było bezpośredniego połączenia pociągiem do Łodzi:) Bilety na pociąg Roja kosztowały jedynie 19,55 zł (ulgowy), ja niestety musiałam zakupić bilet normalny za 39,90 zł, zaś za bilety na Polskiego Busa zapłaciłyśmy 30 zł. Katowicki Spodek jest bardzo blisko dworca, więc nie musiałyśmy jeździć komunikacją miejską, a za to miałyśmy okazję podziwiać piękno miasta, które bardzo nam się podobało, i do którego chętnie wrócimy :)  Zaraz po przyjeździe do Katowic poszłyśmy na obiad, to jest już  wersja opcjonalna, macie tu pełne pole manewru, jest wiele ciekawych knajp, i zapewne każdy znajdzie coś dla siebie :) Podsumowując:



Ulga
Normalny
Bilet na mecz
150
150
Bilet na pociąg
19,55
39,9
Bilet na Polskiego Busa
30
30
Inne
25
25
Suma
224,55
244,9



Pozdrawiam, 

,
Mili

Tanie (?) to podróżowanie na mecze, Mecz Gwiazd w Toruniu w ramach Plaży Gotyku.

Od 7 lat w Toruniu, organizowana jest impreza pod nazwą "Plaża Gotyku". Oprócz spotkań, które rozgrywają amatorzy i zawodowcy, na stałe zapisał się w kalendarzu MECZ GWIAZD.
W tym roku organizatorzy zaprosili dwóch Mistrzów Świata z 2014 roku, a mianowicie Krzysztofa "Igłę" Ignaczaka i Pawła "Gumę" Zagumnego. Niestety najlepszego rozgrywającego na świecie nie mogliśmy długo obserwować na boisku, ponieważ był on trenerem jednego z zespołów. Oprócz Igły i Gumy, na plaży w Toruniu zameldowali się Marcin Waliński, Kamil Droszyński, Dominik Witczak i Edward Skorek (był on trenerem drugiej pary).
Zawodnicy zagrali w parach Igła-Witczak i Waliński-Droszyński co z biegiem czasu się zmieniało.

Prawdziwą gratką dla kibiców była możliwość zagrania ze swoim ulubionym zawodnikiem za symboliczne "20zł".
Oprócz tego kibice mogli zakupić mini piłki do siatkówki i odzież sportową oraz złoty medal za Mistrzostwo Polski Dominika Witczaka, który zdobył w nieco nietypowy sposób.
Ponieważ rozgrywki PlusLigi rozpoczynał jako zawodnik Zaksy, a kończył jako siatkarz Resovii (został wypożyczony z Zaksy do Resovii).
Jak wiemy to te dwa zespoły zmierzyły się ze sobą w walce o złoty medal Plus Ligi. W ten sposób Dominik "wygrał" oba medale.
Pieniądze zebrane w akcji powędrowały dla chorego Jasia Oczkowskiego.
Podczas meczu nie zabrakło zabawnych sytuacji; Marcin Waliński tańczył na boisku, Igła był „reanimowany”, a Guma został zasypany na gnieździe sędziowskim. Pogoda dopisała i wszyscy kibice mogli być usatysfakcjonowani. Po meczu siatkarze rozdawali autografy i pozowali do zdjęć czego są dowodem selfi jakie widzicie w tym poście.
Jeśli nie obserwujecie nas na "snapczacie" krótkie snapy z tego wydarzenia są już umieszczone na naszym Fanpage, znajdziecie tam również obszerną fotorelacje.
Koszt wyjazdu to TYLKO 51 zł (PolskiBus), a wrażenia niezapomniane.
Wstęp na mecz był darmowy.
Pozdrawiam.
Roja



 


Tanie (?) to podróżowanie na mecze, Turniej kwalifikacyjny do IO w Rio de Janerio piłkarzy ręcznych.

Jak zapewne wiecie, w ubiegły weekend  gdańskiej Ergo Arenie odbył się Turniej kwalifikacyjny do IO w Rio de Janerio w piłce ręcznej, nas tam oczywiście nie mogło zabraknąć, także razem z Roja 10 kwietnia wybrałyśmy się w podróż do Gdańska. Jakiś czas temu na naszym blogu pojawił się cykl postów Tanie to podróżowanie na mecze..., z  tego powodu nie mogło również zabraknąć postu podsumowującego wyjazd do Gdańska  na mecz piłkarzy ręcznych.



Zanim jednak podsumuję podróż do Gdańska, muszę powiedzieć, że pierwszy raz byłam na meczu piłkarzy ręcznych, i jest to zupełnie inne przeżycie niż mecz siatkówki, masz wrażenie, że jesteś bliżej boiska. Wrażenia są zupełnie inne niż te, gdy ogląda się mecz w telewizji, także zachęcam Was bardzo serdecznie, wybierzcie się choć raz na mecz naszych szczypiornistów. Ja byłam pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni. 

Bilety do  kupienia pojawiły się już w marcu, jak to zwykle u nas zwykle  bywa, bilety na mecz zostały zakupione spontanicznie. Do wyboru było kilka kategorii cenowych (59 zł, 79 zł, 99 zł), my zdecydowałyśmy się na bilety za 59 zł, które można było kupić, ale miejsca były całkiem spoko, blisko boiska, tuż za bramką.





Jak już miałyśmy bilety na mecz, trzeba było jeszcze czymś dojechać do Gdańska, tym razem Was zaskoczymy. Do Gdańska zdecydowałyśmy się jechać Polskim Busem, a nie jak zwykle pociągiem. Za bilety w obie strony zapłaciłyśmy 44 zł wliczając w to opłatę rezerwacyjną. Po Gdańsku podróżowałyśmy komunikacją miejską, która nas zaskoczyła. Z oferty biletów zniknęły bilety czasowe, które zostały zastąpione przez bilety jednorazowe ważne na jeden przejazd. 





Naszym zwyczajem nie mogło nas zabraknąć w Sopocie, z gdańskiej plaży udałyśmy się spacerkiem do Sopotu,gdzie odwiedziłyśmy molo i zjadłyśmy obiad, a potem SKM z Sopotu do Gdańska na mecz, również w drodze powrotnej z meczu postawiłyśmy na SKM.  



Cena z ulgą
Cena bez ulgi
Bilet na mecz
59
59
Bilety na Polskiego Busa
44,00
44,00
Komunikacja miejska
3,00
4,50
Bilety SKM
3,50
7,00
Inne
30,00
30,00
Suma
140
145


Podsumowując nasz jednio dniowy wyjazd do Gdańska na mecz piłkarzy ręcznych kosztował nas ok. 145 zł, sami zdecydujcie czy to dużo czy mało. A Was ile wydajecie na podróże?

Pozdrawiam,
Mili